DOM BIAŁY







DOM BIAŁY

Powieść

K. Pawła Koka (Kock)

tłumaczył z francuzkiego

Józef Kraszewski

Tom trzeci









ROZDZIAŁ I.

ZNOWU WŁÓCZĘGA.

Edward powrócił do zamku Rosz-nuar, niepostrzegłszy się nawet jaka przebył drogę. Kiedy się kto kochać zaczyna, to tak bywa miłością zajęty, że się nigdy nie nudzi; jestto przynajmniej jakiemkolwiek wynagrodzeniem za cierpienia, których nam miłość bywa przyczyną.
Edward spotkał Alfreda na dziedzińcu zamkowym. ''Wyszedłeś bardzo rano!'' rzekł młody Marsej, patrząc w oczy swemu przyjacielowi; ''wstawszy zaraz pytałem się o ciebie, powiedziano mi żeś wyszedł od godziny... do licha! ranny z ciebie ptaszek!... co mnie, to wczorajsze tańce mocno. zmordowały, bo im końca nic było, a Auwernijaczki nie bardzo są lekkie. Założyłbym się, że zgadnę zkąd wracasz;... byłeś niedaleko Białego Domu;... chciałeś się zobaczyć z Izorą?''
— Nie, nie byłem w tej stronie; przechadzałem się po okolicach.... śliczne tu są okolice!... Nacóźbym się miał starać zobaczyć z tą dziewczyną?.. zdaje mi się że się to na nic nie zdało?
— Nie zdało!... zobaczyć się z dziewczynką piękną, jak samą miłość malują!.. owszem, nie można lepiej użyć czasu!
— Właśnie dla tego że ładna, niebezpieczno ją widywać.., osobliwie tobie Alfredzie, co się tak łatwo zapalasz — mógłbyś się zakochać... to jest... powziąć jakie przywiązanie do tej wieśniaczki... bo zdaje mi się, że nie masz zamiaru uwieść ją?
— Zdaje ci się! zdaje ci się!... ho ! ho! Edwardzie! czy nie myślisz mi prawić nauki obyczajowej?... Ja nie mam jeszcze żadnych zamiarów... lecz, ona ładna!... będę się starał widzieć z nią jeszcze; a jeśli się jej podobam;... to... nic wiem co z tego będzie!.. I cóżby tu było znowu tak bardzo złego?
— To dziewcze jest cnotliwe i niewinne, chcesz jej spokojność naruszyć? chcesz żeby ci odpłaciła wzajemnością uczucie, którego dłużej nad tydzień nie doznajesz; potem opuścisz ją na pastwę zgryzotom! o! byłoby to straszliwem!
— Edwardzie!.. nadto romansowo..: mówisz że jest cnotliwą;... tegoś mi nie dowiódł.... Jej dziwne położenie... to, co o niej mówią... różnica w jej obejściu się od innych góralek, tysiące rodzą domysłów. Zresztą, jest cnotliwą, niech i tak będzie, zezwalam. Tymczasem wieśniak jaki zakocha się w niej i potrafi się podobać. Czemuż nie chcesz dozwolić, abym był tyle szczęśliwy, co któren z tych gapiów? Zresztą, mój kochany, gdyby nam zawsze takie myśli przychodziły, nigdyby się nikt nie umizgał, i siedzielibyśmy sobie wszyscy z oczyma w dół spuszczonymi, żeby nie spotkać jakiego pięknego wejrzenia.... i nie mieć złych myśli!... przedziwnieby to było! zapewne; ale doskonałość nie jest ludzkim przymiotem;... pierwsi nasi rodzice nie mogli się oprzeć pokusie, a ja pewno nigdy od nich lepszym być nie myślę!
Edward zamilkł, usiłując pokryć nieukontentowanie którego doznaje; i już ma się od Alfreda oddalić, gdy Robino pokazuje się z kilku robotnikami, których Franciszek z miasta sprowadził.
''Moje dzieci; rzekł Robino — trzeba mi ten zamek całkiem odnowić. Pokoje są nadto ponure, obicia przestarzałe, szyby zamałe, i wschody na nic. Reparujcie, odnawiajcie, zbijajcie, stawiajcie, naklejajcie, malujcie; byleby jak można najprędzej — zapłacę wam.. po pańsku. Franciszku, zaprowadź ich;.. wiesz czego ja chcę''.
— Jakto? mój kochany! zawołał Alfred — chcesz cały zamek odnawiać?
— Nie, nie cały; ale przynajmniej tę cześć, w której mieszkać będę, w której będę gości przyjmował; co się tycze wieży północnej, ta zostanie jak


1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 Nastepna>>